Strona główna / Blog / Ludowa wiedza / Pomoc Szeptuch i pułapki szarlatanów

Pomoc Szeptuch i pułapki szarlatanów

Anna Trzcińska
8 min czytania

Kim są Szeptuchy, uzdrowiciele i ezoterycy.

Szeptuchy to kobiety (rzadziej mężczyźni) mieszkające na Podlasiu i tylko tam. Dlatego ja czy inni praktycy, którzy pobierali nauki u nich nie nazwiemy się Szeptuchami. Nazewnictwo nawiązuje do tego, że podczas pomagania szeptane są modlitwy, zaklęcia czy zamowy, ale one same nie nazywają siebie tym mianem Szeptuch, choć ludzie je znający już tak. Sam fenomen związany z uzdrowicielami nie jest zmonopolizowany dla Podlasia. Ludowi uzdrowiciele mieszkają w różnych zakątkach słowiańszczyzny, a nazewnictwo jest różne lub go nie ma w ogóle. Na Huculszczyźnie uzdrawianiem zajmowali się Molfarzy, mężczyźni. Na Kaszubach są Ciotki, a ogólnie na takie osoby mówi się Ludowi Doktorzy, Znachorzy, Uzdrowiciele lub od płci i wieku, Babki czy Dziady.
Ci ludzie to w większości chrześcijanie i mają przeświadczenie, że wszystko co robią jest zgodne z religią chrześcijańską. Jednak ich praktyki sięgają daleko wstecz i są starsze niż chrześcijaństwo na Słowacczyźnie. Wchodzą w trans poprzez modlitwę, która jak rytm bębna pomaga w przejściu do świata duchowego, kontaktują się z bytami i otrzymują informację o leczeniu lub instrukcje od “Boga”, a także składają ofiary i używają rytualnych narzędzi czy wykonują rytuały. Zajmują się tym co nie jest dostępne dla zwykłego śmiertelnika, bo samo wołanie jakie usłyszeli nie jest wyborem jak w przypadku spłyconego czarostwa w ezoteryzmie. Walka z wołaniem, poczucie strachu czy wręcz próba odcięcia może skończyć się ciężką chorobą fizyczną lub psychiczną, ale większość i tak decyduje się na wejście na ścieżkę. Jeśli nie chcą przyjąć takiego losu, szukają kogoś, kto go od nich zabierze lub przekaże komuś innemu, ale z tym ostatnim jest największy problem. To musi być ktoś kto też usłyszał wołanie lub dopiero usłyszy. Taka osoba rodzi się z darem i mocą, ale często nie ma kto ją poprowadzić, więc wołanie czeka lub zostaje wyciszone jeśli taka osoba ma szczęście. Jest też magia ludowa, która była używana przez zwykłych ludzi i często o takiej piszę lub mówię podając instrukcje jak sobie radzić w danej sytuacji.
Uzdrowiciele są różni, tak jak Babki (Szeptuchy). Choć wszystkich łączy dar i moc, to każdy na swój unikalny sposób ma swoje talenta. Dlatego gdy odwiedzisz pierwszą Babkę, to może powiedzieć Ci, że ona specjalizuje się tylko w przestrachu. Pojedziesz do drugiej, to ona pomoże Ci w kwestiach uroków jakie na tobie ciążą. Trzecia będzie potrafiła zamówić chorobę twojej bliskiej patrząc tylko na zdjęcie. Są też tacy, którzy mogą wykonać różne warianty leczenia, od uroków, przestrachów, po różę i zdejmowanie klątw czy odprowadzenie dusz. W tej tradycji jest zakaz wyceniania pomocy. Babka Werka, u której się uczyłam, przy każdej możliwej okazji przypomniała mi o tej zasadzie. Trzymam się jej mocno i nigdy nie złamię.


Chcesz zasięgnąć pomocy u Szeptuchy z Podlasia. Jak to zrobić?. Zazwyczaj dzwonisz do sołtysa danej wsi, gdzie słyszałeś, że są takie osoby i pytasz o adres lub polecenie Szeptuchy. Możesz też zrobić sobie wycieczkę, ale pamiętaj, że to musi być kilka dni. Nie zawsze w dzień, w który przyjedziemy zostaniemy przyjęci, a tym bardziej trzeba sprawdzić czy nie ma jakiś świąt, bo w nie Babki nie przyjmują. Gdy już będziesz na miejscu i zostaniesz przyjęty, rób dokładnie jak Babka mówi. Wykonuj co zadała do zrobienia w domu.
Czego możesz się spodziewać?
Czym się zajmją Szeptuchy?

Zdejmowanie 

  • Uroków 
  • Pecha
  • Klątw 
  • Klątw rodowych/pokoleniowych 
  • Przekleństw 
  • Róży 
  • Kołtuna 
  • Przestrachu (Ispug) 
  • Nagaworu (uszkodzenie przyniesione z wiatrem)  
  • Napusk (Przeklęte intencjonalnie przedmioty) 
  • Atnos (przeklęty przedmiot znaleziony przez nas przypadkowo) 
  • Agawor zwany też Ohowor (przekleństwo słowne) 
  • Uzły (przekleństwa związane z niciami) 

A także:

  • Odwoływanie lichoradek, które są źródłem chorób 
  • Zamawianie chorób, które męczą ciało, umysł i duszę 
  • Oddalenie nieszczęścia w miłości czy finansach

i wiele innych 


Są też ezoterycy. Osoby zajmujące się tarotem, czakrami, bioenergoterapią czy innymi działaniami mającymi uporanie się z problemem. Jednak różnice między Uzdrowicielami czy Szeptuchami, a ezoterykami jest taka, że Uzdrowiciele i Szeptuchy nie mieszają tradycji. Nie ma wróżek Szeptuch stawiających karty, nie ma Szeptuch otwierających czakry czy prowadzących kursy z ustawień karmicznych. Jest jedna tradycja i jedna ścieżka. Druga różnica, której tu często wspominam, to brak cennika. Ezoterycy go mają i nie piszę, że to coś złego, wręcz przeciwnie. Jednak jeśli taki ezoteryk do swojego wachlarza doda bycie “Szeptuchą” i chce za “pomoc”, jak to określa, pieniądze, to już warto się zastanowić czy nawet z wróżenia z fusów u takiej osoby warto skorzystać. Czy nie narazimy się na jakieś uszkodzenie lub co gorsza spotęgowanie tego czego chcieliśmy się pozbyć.

Na co uważać 


Gdy wiesz, że problemu nie można objąć rozumem lub medycyna konwencjonalna rozkłada ręce, to szukasz w internecie uzdrowicieli. Są ezoterycy, którzy nie tylko rozkładają tarota, ale też odblokowują czakry, znają się na Iching czy VooDoo, a także mianują siebie Szeptuchami i wykonują jajowanie, a ściąga z internetu mówi co jest w jajku. Wizyta 300zł. Już wiesz, że taka osoba jest niebezpieczna. Nie dlatego, że zapłacisz za usługę, ale z powodu w jaki działa. Bycie Szeptuchą czy Szeptunem jest teraz modne i, wybacz za wyrażenie, ale trzepie się na tym kasę jak wióry w tartaku. 
Pomoc nie ma cennika. 
Szeptuchy nie mają cennika.
Szukasz specjalisty, a znajdujesz “lekarza od wszystkiego” i to za miliony. Pomoc to pomoc. Nie usługa. Szeptuchy nie mają cennika. Nie wypowiadam się o innych uzdrowicielach czy ezoterykach. Oni mają inną etykę pracy, a my, osoby, które chcą pomagać, od zawsze robimy to za darmo. Oczywiście nie gromimy nikogo jeśli czuje potrzebę odwdzięczenia się, bo to naturalny odruch. Jeśli zostawiasz nam pieniądze, to część przekazujemy na cele charytatywne. Przyniesiesz ciasto, własne jajka, mleko czy sery? Część przekażemy ludziom w potrzebie, a część sami spożyjemy, bo prezentu nie można oddawać lekką ręką. Nie dasz nic? Nic nie szkodzi. Nam zależy tylko na tym, by ulżyć Ci w cierpieniu. Tego uczyła mnie Babka Werka. Pomoc jest bezinteresowna. 

To tak w ogromnym skrócie, ale mam nadzieję, że choć trochę przybliżyłam temat

Udostępnij artykuł

Anna Trzcińska

Dzielę się wiedzą o magii ludowej, ziołach i rytuałach przekazaną przez Babkę.